Plecy

Jak (nie) dostać się na Harvard?

Kwiecień 2021.
UC Berkeley, University of Toronto, Duke Kunshan University, UC Davis i wiele innych…

Skakałam z radości, czytając zdania zaczynające się od „Z przyjemnością chcielibyśmy Cię poinformować…”. Naprawdę trudno opisać tę euforię, ten moment, kiedy wszystko, nad czym pracowałaś przez lata, zaczyna się układać i nagle widzisz przed sobą bardzo konkretną przyszłość.

Ale był jeden list, który trochę burzył ten obraz.

List z uczelni, o której pierwszy raz usłyszałam jako 12-latka, oglądając The Suite Life on Deck i słuchając, jak Cody mówi o tym, że jego celem jest Harvard. Pamiętam, że wtedy pierwszy raz pomyślałam, że to jest coś absolutnie „najwyższego poziomu”. I gdzieś wtedy pojawiła się myśl, że może kiedyś ja też spróbuję. Harvard.

„Z przykrością informujemy…” To zdanie przeczytałam kilka razy, zanim naprawdę do mnie dotarło. Co mogło być nie tak? Co było niespójne? Co mogło sprawić, że ktoś czytający moją aplikację nie był do niej w pełni przekonany?

Dopiero po czasie zaczęłam analizować swoją aplikację spokojnie, już bez emocji. I to, co było dla mnie najbardziej zaskakujące, to fakt, że nie było jednego wielkiego błędu, który przeważyłby o decyzji rekruterów. To była raczej suma wielu małych rzeczy, które razem sprawiły, że całość nie była tak mocna, jak mogła być.

Nie piszę tego, żeby analizować swoją porażkę, tylko żebyście Wy nie musieli robić tego samego po fakcie, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach niż swoich.

School transcript, czyli coś więcej niż świadectwo

Pierwsza rzecz to school transcript, czyli coś, co wydaje się bardzo proste, a w rzeczywistości ma duże znaczenie. Myślałam, że wystarczy przetłumaczyć świadectwa na język angielski. W końcu oceny są widoczne. Ale w amerykańskim systemie transkrypt ocen to jeden uporządkowany dokument, który pokazuje Twoje wyniki z kilku lat w sposób spójny i czytelny dla osoby, która nie zna Twojego systemu edukacji. Często zawiera on dodatkowe informacje, takie jak poziom przedmiotów, średnia, czy skala ocen.

Ja tego nie zrobiłam. Wysłałam po prostu przetłumaczone świadectwa.

Jak zrobić to dobrze?
Najlepiej przygotować jeden dokument (maksymalnie 2 strony A4), w którym wszystkie oceny z liceum są zestawione w formie tabeli, jasno opisane, z wyjaśnieniem skali ocen. Jeśli szkoła nie przygotowuje tego dokumentu automatycznie, warto zrobić to samodzielnie i poprosić szkołę o potwierdzenie. Chodzi o to, żeby osoba czytająca aplikację nie musiała się domyślać, tylko od razu wszystko rozumiała.

School profile, czyli kontekst, bez którego liczby niewiele znaczą

Podobnie działa school profile. To coś, co w polskim systemie praktycznie nie funkcjonuje, więc łatwo to zignorować. A tymczasem to właśnie ten dokument pozwala komuś z drugiego końca świata zrozumieć, czym jest Twoja szkoła – czy była wymagająca, czy oferowała zaawansowane zajęcia, jakie były możliwości dla uczniów. Bez tego Twoje wyniki istnieją w próżni. 

Bez school profile Twoje wyniki istnieją w oderwaniu od kontekstu. Bardzo dobra średnia może wyglądać przeciętnie, jeśli ktoś nie wie, jak trudno było ją osiągnąć. I odwrotnie, średnia, która wydaje się niższa, może być bardzo mocna w kontekście wymagającej szkoły.

Zrozumiałam, że aplikacja to nie tylko pokazywanie wyników, ale też tłumaczenie ich znaczenia. Jeśli tego nie robisz, zostawiasz miejsce na domysły, a to nigdy nie działa na Twoją korzyść.

Dlatego też, jeśli szkoła ma swój official school profile, warto go dołączyć. Jeśli nie, można stworzyć prosty dokument opisujący najważniejsze informacje, jak wygląda system ocen, czy szkoła jest selektywna, jakie są możliwości dla uczniów. To naprawdę pomaga „ustawić” Twoje wyniki we właściwym kontekście.

Rekomendacje, czyli historia widziana oczami innych

Większość topowych amerykańskich uczelni wymaga co najmniej dwóch rekomendacji od nauczycieli, najlepiej z różnych obszarów, na przykład jedna od nauczyciela przedmiotów ścisłych i jedna od humanistycznych.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rekomendacja to po prostu „opinia nauczyciela”. W praktyce jednak różnice między polskim a amerykańskim stylem rekomendacji są bardzo duże.

W Polsce rekomendacje są zazwyczaj bardziej formalne, często opisowe, skupione na tym, że uczeń jest pracowity, sumienny, dobrze się uczy. Są poprawne, ale raczej zachowawcze.

W Stanach wygląda to zupełnie inaczej.

Tam nauczyciele bardzo często używają mocnych, jednoznacznych sformułowań, takich jak „one of the best students I have ever taught” albo nawet „the best student in my career”. To nie jest przesada, tylko element stylu. Te listy mają być wyraziste, mają jasno pokazać, że dana osoba naprawdę się wyróżnia.

Ja nie byłam tego świadoma.

Do dziś jestem bardzo wdzięczna nauczycielom, którzy napisali dla mnie rekomendacje, ale zarzucam sobie, że nie dałam im żadnych wskazówek dotyczących tego, jak te listy powinny wyglądać w kontekście aplikacji do USA. W efekcie mogły być one dobre, ale niekoniecznie dostosowane do oczekiwań amerykańskiego systemu.

Dlatego teraz pracując z uczniami, przygotowujemy razem specjalny “guide dla nauczycieli”. Zawiera on przykłady rekomendacji, charakterystyczne zwroty używane w USA, ale też bardzo konkretne informacje o uczniu, jego aktywnościach, projektach i osiągnięciach.

Dzięki temu nauczyciel ma punkt odniesienia i może napisać rekomendację, która nie tylko dobrze opisuje ucznia, ale też pasuje do całej aplikacji i standardów amerykańskich uczelni.

Aktywności

W Common Application jest miejsce na 10 aktywności pozaszkolnych i 5 osiągnięć. Teoretycznie brzmi to jak dużo, ale w praktyce każde pole ma bardzo ograniczoną liczbę znaków (150 znaków na aktywności i 100 znaków na osiągnięcia). I właśnie dlatego to jest jeden z najtrudniejszych elementów całej aplikacji.

Najczęstszym błędem jest ogólnikowość.

Przykładowo, opisy takie, jak „brałam udział w projekcie”, „organizowałam wydarzenia”, „interesowałam się biologią” nic nie mówią osobie, która czyta aplikację. Nie pokazują skali, nie pokazują Twojej roli, nie pokazują efektu.

To, co naprawdę robi różnicę, to konkret i precyzja.

Ile osób było zaangażowanych?
Jaki był efekt Twojej pracy?
Czy coś stworzyłaś, zorganizowałaś, przeanalizowałaś?

Na przykład zamiast „zrobiłam prezentację o fotosyntezie”, dużo lepiej brzmi „przeanalizowałam 30 artykułów naukowych dotyczących fotosyntezy i zaprezentowałam wnioski przed 150 uczniami”. To jedno zdanie od razu pokazuje skalę, inicjatywę i realny wpływ.

Drugą bardzo ważną rzeczą jest kolejność.

Aktywności w Common App powinny być ustawione od najważniejszych do najmniej ważnych. To nie jest przypadkowa lista. Osoba czytająca aplikację nie analizuje każdego elementu w ten sam sposób. Pierwsze pozycje budują całe pierwsze wrażenie i często decydują o tym, jak interpretowana jest reszta.

Kierunek

To był chyba mój największy błąd.

Wpisałam biologię.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to nie ma aż tak dużego znaczenia. W końcu w wielu uczelniach typu liberal arts, jak większość Ivy League, kierunek, który wpisujesz w aplikacji, nie jest wiążący. W rzeczywistości często deklaruje się go dopiero na drugim roku studiów.

I to jest bardzo ważne.

Pytanie to nie istnieje po to, żeby „zdecydować”, co będziesz studiować, tylko po to, żeby lepiej zrozumieć Twój profil jako kandydata.

I właśnie dlatego ma tak duże znaczenie.

To jedno słowo determinuje sposób, w jaki ktoś czyta całą Twoją aplikację.

Osoba czytająca zaczyna od pewnego założenia. „To jest osoba zainteresowana biologią”. I potem wszystko, co widzi dalej, interpretuje przez ten filtr.

U mnie pojawił się problem.

Moje aktywności, projekty, zainteresowania nie były związane z biologią. Były dużo bliżej lingwistyki matematycznej, kosmosu, pracy literackiej.

I nagle cała aplikacja zaczyna wyglądać niespójnie.

Nie chodzi o to, że ktoś nie może zmienić zainteresowań. Chodzi o to, że aplikacja powinna opowiadać jedną, logiczną historię. Jeśli deklarujesz kierunek, który nie wynika z Twoich działań, pojawia się pytanie, czy jest to autentyczny wybór.

I to może być duży problem.

Z perspektywy czasu widzę, że dużo lepiej byłoby wpisać lingwistykę, czyli coś, co faktycznie wynikało z mojej aplikacji. Na etapie składania aplikacji liczy się przede wszystkim to, czy Twoja historia jest spójna i przekonująca.

Brak jednego „edge”/kierunku/motywu aplikacji

Chociaż amerykańskie uczelnie lubią uczniów o wszechstronnych zainteresowaniach, najbardziej wyróżniają się osoby, które mają jeden wyraźny kierunek i “wszechstronne” aktywności wokół niego.

To nie jest jedna aktywność ani jeden sukces. To raczej wrażenie, które zostaje po przeczytaniu aplikacji.

Na przykład ktoś zainteresowany biologią może mieć olimpiadę biologiczną, projekt badawczy, warsztaty, wolontariat związany z nauczaniem. Każdy element jest inny, ale wszystkie prowadzą w jednym kierunku.

I dzięki temu bardzo łatwo zrozumieć, kim jest ta osoba.

U mnie było inaczej.

Kosmos, lingwistyka, biologia, literatura.

Każdy z tych elementów był ciekawy, ale razem nie tworzyły jednej spójnej całości. Nie było jednego głównego motywu, który łączyłby wszystko.

I to sprawiało, że trudno było odpowiedzieć na jedno proste pytanie: kim jest ten kandydat?

To jest coś, co widać dopiero z perspektywy.

Nie chodzi o to, żeby rezygnować z różnych zainteresowań. Chodzi o to, żeby pokazać, jak one się ze sobą łączą. Żeby stworzyć wrażenie kierunku, a nie przypadkowości. Przykładowo, nauczona tym błędem, już w aplikacji na drugi stopień zaczęłam łączyć medycynę z kosmosem, mówiąc o medycynie kosmicznej. Z pozoru dwa zupełnie różne obszary nagle zaczęły tworzyć jedną spójną całość i wzajemnie się uzupełniać. I właśnie o to w tym chodzi.

Podsumowanie

Moja aplikacja była wystarczająco dobra, żeby dostać się na Berkeley czy Duke, więc wiele rzeczy zrobiłam dobrze.

Ale możliwe, że dla Harvardu była po prostu zbyt niespójna.

Gdybym miała to wszystko podsumować, powiedziałabym jedno:

aplikacja to nie jest lista osiągnięć. To jest historia. I najważniejsze jest to, żeby ta historia była konsekwentna. Żeby ktoś, kto ją czyta, od razu rozumiał, kim jesteś, co Cię wyróżnia i dlaczego właśnie Ty. Bo ostatecznie to nie jest konkurs na najdłuższe CV.

Tylko na najbardziej przekonującą historię, która zrobi wrażenie na admission officers.