Plecy

Studia na NYU w pięciu krajach? To możliwe! Poznajcie historię Mateusza.

Studia za granicą to świetna przygoda, która daje ogromne możliwości. Część osób wybierasię na semestr lub rok w innym kraju, podczas gdy niektórzy decydują się spędzić całe studia za granicą. Niewiele osób wie jednak, że są uczelnie, które mają swoje kampusy dookoła świata i pozwalają osiedlić się nie w jednym, lecz w dwóch, trzech a nawet więcej krajach w ramach jednego kierunku studiów. Choć New York University (NYU) w nazwie ma właśnie New York, to posiada wiele filii, w tym pozostałe dwie główne w Azji, oraz paręnaście mniejszych na sześciu kontynentach. Poznajcie historię Mateusza, który właśnie dzięki NYU miał okazję studiować aż w pięciu krajach!

1. Właśnie skończyłeś czteroletnie studia na NYU. Skąd wziął się u Ciebie pomysł o studiowaniu za granicą?

Pierwsze zalążki tego pomysłu miałem w pierwszej klasie liceum dzięki mojej dziewczynie, która marzyła o studiach za granicą już od podstawówki. Choć pochodzę z małego miasta niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego, Strzelec Krajeńskich, to zdecydowałem się uczęszczać do XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie, o którym dowiedziałem się podczas udziału w Olimpiadzie Matematycznej Juniorów.

W liceum wybrałem klasę o profilu matematyczno–fizycznym, aby następnie kontynuować rozwijanie swoich umiejętności w ramach Olimpiady Statystycznej, z której dwukrotnie uzyskałem tytuł laureata, czy Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej, gdzie dwukrotnie zostałem finalistą. Dzięki tym osiągnięciom miałem praktycznie zapewnione miejsce na większości najlepszych uczelni w Polsce. Właśnie wtedy jednak postawiłem sobie jeszcze większe wyzwanie i zdecydowałem się na studia za granicą.

2. Czy studia w Stanach Zjednoczonych były Twoim pierwszym wyborem, czy rozważałeś może inne kraje?

Początkowo myślałem o Wielkiej Brytanii, podobnie jak wiele osób z mojego liceum ze starszych klas, które studiowały na Oxford czy Cambridge. Jednak ze względu na Brexit, którego mój rocznik jako pierwszy odczuł skutki, a co za tym idzie wyższe czesne i komplikacje w procesach zaciągania pożyczek studenckich, podjąłem decyzję o studiach w Stanach Zjednoczonych. Mimo to i tak zaaplikowałem do UK i nawet dostałem się na uczelnie takie jak University of Edinburgh czy University of Saint Andrews.  

Decyzja o studiach w USA była podjęta relatywnie późno, z racji że Brexit wydarzył się, gdy byłem w drugiej klasie trzyletniego wtedy liceum.

3. Jak udało Ci się skompletować aplikacje na NYU w rok? Ze względu na wymagania amerykańskich uczelni, takich jak SAT oraz dodatkowe aktywności, wiele osób decyduje się na ten proces wcześniej.

Zdobywanie doświadczenia zdecydowanie warto rozpocząć jak najwcześniej. Brak doświadczenia nie był jednak moim problemem mimo późno podjętej decyzji o aplikacji, z racji, że jak już wspomniałem, od początku liceum odnosiłem sukcesy w olimpiadach, jak i również angażowałem się w inne aktywności. Przykładowo, już w pierwszej klasie liceum, jako jeden z początkowych członków, dołączyłem do Ogólnopolskiej Federacji Młodych, stowarzyszenia łączącego ludzi z różnych środowisk z całej Polski w celu wspierania swoich lokalnych małych ojczyzn. Zostałem koordynatorem województwa zachodniopomorskiego, jak i członkiem rady krajowej, wspierając rozwój organizacji liczącej kilkaset osób.

Kwestia SAT nie była problemem, z racji że mój rocznik, ze względu na pandemię koronawirusa, był pierwszym podlegającym pod SAT optional policy. NYU już przed pandemią było testing-flexible, gdyż akceptowali inne powszechnie używane testy standaryzowane, w tym polską maturę. Ze względu na te okoliczności, osobiście nie podszedłem do SAT, choć polecam zdawać ten egzamin każdej osobie myślącej o studiach w Stanach, gdyż coraz więcej uczelni powraca do tego wymagania.

4. Jaki kierunek studiów wybrałeś?

Jedną z przewag amerykańskiego systemu jest elastyczność przy wyborze kierunku.

Aplikując na uczelnie, w systemie Common App wpisałem, że będę chciał być ekonometrystą, przede wszystkim z uwagi na moje zainteresowanie ekonomią i statystyką. Natomiast zaczynając studia myślałem o założeniu własnego biznesu lub pracy w konsultingu strategicznym, dlatego też wybierałem przedmioty pod major Biznes i Finanse. Z czasem jednak, trochę z uwagi na znajomych z poprzednich roczników, a trochę przez popularyzację AI, zacząłem rozważać double-major, czyli podwójny kierunek z Data Science, lub przynajmniej zrobienie minor o tym profilu.

Semestry mijały i zrozumiałem, że najbardziej interesuje mnie ekonomia, więc ostatecznie ukończyłem double major z Business and Finance oraz Economics, a moim minor był kierunek Nauki Społeczne. W ramach Nauk Społecznych wybierałem kursy ukierunkowane ekonomicznie i to nimi spełniłem cały minor.

5. Jak wyglądały studia na NYU? Jak to się stało, że studiowałeś w aż 5 krajach w ciągu 4 lat?

Zacznijmy zatem od tego, że NYU, poza głównym kampusem w Nowym Jorku, posiada dwa inne degree–granting lokalizacje, w Abu Dhabi i właśnie w  Szanghaju (mój home campus), jak również mniejsze kampusy w Accrze, Berlinie, Buenos Aires, Florencji, Londynie, Los Angeles, Madrycie, Paryżu, Pradze, Sydney, Tel Avivie, Tulsie i Waszyngtonie.

Planowo miałem spędzić 6 z 8 semestrów w Szanghaju, a pozostałe 2 w jednej lub dwóch wymienionych lokalizacjach. Ale jak już wspomniałem, studia zacząłem podczas szczytu pandemii, jesienią 2021 roku. Z uwagi na lockdown w Chinach, uczelnia zdecydowała się rozesłać studentów niebędących Chińczykami z NYU Shanghai po innych campusach NYU. Ja, ze względu na brak potrzeby wizy, zdecydowałem się spędzić pierwszy semestr we Florencji we Włoszech. Następnie uczelnia ogłosiła, że nie będzie w stanie zrobić powtórki z pierwszego semestru i musiałem kontynuować naukę zdalnie. Tym sposobem drugi semestr spędziłem w Polsce, jednak zamiast pozostać w rodzinnych Strzelcach, zdecydowałem się zamieszkaé na jeden semestr w Warszawie, gdzie pracowałem w the Boston Consulting Group. Na drugi rok NYU poinformowało o zawężeniu oferty kursów zdalnych. Mogłem już wtedy przenieść się na mój oryginalny kampus w Szanghaju, co jednak nie byłoby rozsądne, ze względu na rygor obostrzeń związanych z pandemią, jak i również bardzo wysokie ceny lotów.

Zdecydowałem się więc skorzystać z drugiej opcji i poprosić uczelnię o semestr w Nowym Jorku. Na wiosnę 2023, gdy chiński rząd zrezygnował z polityki zero-covid, trafiłem wreszcie na mój macierzysty kampus w Szanghaju, gdzie pozostałem również na semestr jesienny 2023. W tym czasie samorząd studencki wywalczył u nas prawo do faktycznego semestru study–away, nawet dla osób takich jak ja, które spędziły pierwsze 3 semestry poza Szanghajem, gdyż część takich osób spędziła te wszystkie semestry zdalnie. Rok 2024 zacząłem w Abu Dhabi, a następnie wróciłem do Szanghaju i tam spędziłem już mój cały ostatni rok.

6. Poznałeś pewnie bardzo dużo kultur, ale z drugiej strony brzmi to bardzo chaotycznie. Nie ucierpiały na tym inne aspekty studiów?

Moim zdaniem ciągłe zmiany miejsca sprawiły, że studia te stały się pełniejsze.

Doświadczyłem piękna renesansowej Florencji, ducha Nowego Jorku, ogromu Szanghaju i przepychu Emiratów. Choć pierwszy rok faktycznie nie sprzyjał nawiązywaniu relacji ze studentami mojego głównego kampusu, to udało się to nadrobić później, szczególnie, że nasz rocznik miał silną polską reprezentację — poza mną i moją dziewczyną, gdyż razem dostaliśmy się na te same studia, było jeszcze 5 innych osób z Polski, a do tego kolejne na rocznikach niżej.

Z kolei jeśli chodzi o aspekt naukowy to siłą NYU jest to, że niezależnie czy jest się we Florencji, Abu Dhabi, Nowym Jorku czy Szanghaju, poziom nauki pozostaje tak samo wysoki i ustandaryzowany. Z drugiej strony oczywiście są przedmioty charakterystyczne tylko dla danej lokalizacji, jak chociażby ogrom kursów o chińskim biznesie na NYU Shanghai czy finanse w świecie Islamu na NYU Abu Dhabi.

7. Jakie są Twoje kolejne plany?

Moje zainteresowanie ekonomią, w tym przede wszystkim z perspektywy badawczej, sprawiło, że chcę kontynuować ścieżkę naukową. Choć dostałem się na dwa doktoraty, jeden na ESSEC Business School a drugi na ESADE Business School, to chcę najpierw zrobić magistra z Ekonometrii i Ekonomii Matematycznej (MSc Econometrics and Mathematical Economics) na the London School of Economics and Political Science, popularnego LSE. Po magistrze będę najpewniej iść na doktorat, celując w jak najlepsze departamenty ekonomiczne na świecie, jednakże nie wykluczam pójścia najpierw do sektora prywatnego.

NYU nauczyło mnie być gotowym na zmiany i mieć głowę otwartą na różnego rodzaju możliwości.

8. A czy masz może jakieś rady dla osób, które dopiero myślą o studiach za granicą?

Studia zagraniczne, niezależnie od kraju, dają niezapomniane doświadczenia. Dla mnie był to skok na głęboką wodę, ale za to miałem niepowtarzalną okazję zobaczyć wiele pięknych miejsc i teraz zupełnie inaczej postrzegam rzeczywistość.

Zawsze można wrócić do Polski — to nie jest tak, że jeśli ktoś skończył studia w USA, to nie ma po co wracać. Przeciwnie, potrzebujemy właśnie osób, które dzięki studiom za granicą są otwarte na nowe możliwości i przede wszystkim je dostrzegają. A z drugiej strony, łatwiej po studiach mieszkać w innym kraju jako obcokrajowiec, jeśli skończyło się prestiżową uczelnię.

Uważam też, że nigdy nie jest za późno się zdecydować. Jeśli ma się dobry angielski czy inny wskazany język, można zacząć się uczyć na egzaminy wstępne i zdać je w miesiąc lub dwa, a nawet jeśli jest problem z językiem, można się do niego mocniej przyłożyć. Kraje takie jak Irlandia czy Szwecja nie patrzą na nic innego niż matury przy większości kierunków. Z kolei w przypadku Holandii czy Danii wiele renomowanych uczelni przyjmuje na podstawie ocen przedmiotowych i nie trzeba stresować się maturą. Nigdy nie jest za późno — nawet osoby robiące gap year, którym pomagałem przy aplikacjach, dostały się później na świetne uczelnie w Stanach Zjednoczonych, Europie czy Azji.