Plecy
Aplikacja NYU

Wszystko na jedną kartę – NYU czeka!

W czerwcu rozpoczynamy przygotowania do aplikacji na studia za granicą na rok akademicki 2025/26. Jeśli czytacie ten tekst, pewnie planujecie rozpoczęcie studiów w innym kraju, na przykład, w Stanach Zjednoczonych. Rekrutacja na amerykańskie uczelnie jest złożonym procesem głównie ze względu na liczbę dokumentów jak również esejów aplikacyjnych, których potrzebujecie, aby móc aplikować na studia w USA.

Poznajcie historię Ewy, która spróbowała swoich sił i zaaplikowała tylko na jedną uczelnię – NYU w Nowym Jorku – i … dostała się!

1. Zdecydowałaś się na studia za granicą. Skąd taki krok? Czy możesz nam powiedzieć, jak zaczęła się Twoja przygoda z aplikacją na studia w Stanach?

Aplikacja na studia za granicą była dla mnie nieco przytłaczająca. Sama decyzja o aplikacji za granicę była dla mnie dość naturalna, bo siostra już studiowała za granicą w Szwecji i tata od dłuższego czasu nie mieszkał w Polsce. Gdy zdecydowałam, że chciałabym iść na studia za granicę, zaczęłam od wyboru kraju, który mnie interesuje. Jestem raczej humanistką i chciałabym zostać prawnikiem; wybór destynacji był już mocno ograniczony. Nieliczne miejsca oferowały możliwość nauki po angielsku, a ja wiedziałam, że nie chciałabym studiować prawa międzynarodowego lub europejskiego, które są dostępne chociażby w Holandii. Zostały mi więc kraje anglojęzyczne, a i ta lista szybko zawęziła się do Stanów Zjednoczonych.

2. Czy Uniwersytet w Nowym Jorku był Twoim pierwszym wyborem? Na ile uczelni przygotowałaś i wysłałaś dokumenty?

New York University był moim pierwszym wyborem, na który aplikowałam, gdy tylko była taka możliwość. Jestem zafascynowana wartościami uczelni, możliwościami rozwoju w wielkim mieście i wysokimi standardami akademickimi, które oferuje. Wysłałam dokumenty tylko tam, wiedząc, że jak się nie uda, to za rok mogę aplikować do większej liczby szkół. Bardzo się ucieszyłam więc, gdy zostałam przyjęta.

3. Czy od początku wiedziałaś, że chciałabyś studiować prawo? Co zainspirowało Cię do wyboru tej ścieżki i co zaważyło na wyborze tego właśnie kierunku?

Bardzo długo wybierałam kierunek studiów i nawet teraz nie jestem w 100% pewna, że w przyszłości chciałabym być prawnikiem. Może po prostu zostanę pracownikiem korporacji? Albo znajdę na siebie jeszcze inną ścieżkę? Amerykański system, w którym najpierw trzeba ukończyć college, a dopiero potem można iść na prawdziwe „law school” daje bardzo dużo czasu na podjęcie tej decyzji. W dalszej przeszłości marzyła mi się medycyna – czułam, że w ten sposób będę mogła najbardziej pomagać ludziom, lubiłam się też uczyć, więc nie obawiałam się wymagającej szkoły medycznej. Byłam jednak świadoma, że kierunki ścisłe nie są do końca dla mnie, nigdy tak naprawdę nie fascynowało mnie ludzkie ciało i jego problemy. Książka Michelle Obamy „Becoming” popchnęła mnie lekko w stronę prawa, a decyzję podjęłam spotykając inspirujące prawniczki z fundacji, z którą współpracowałam.

4. Który aspekt rekrutacji na studia w Stanach Zjednoczonych był dla Ciebie najbardziej wymagający?

Dla mnie chyba najgorsze było pilnowanie rekomendacji. Brałam je od osób, które nie do końca wiedziały jak się je pisze, więc musiałam tłumaczyć im krok po kroku, co mają kliknąć i gdzie co wysłać, żeby dotarło we właściwe miejsce. Na szczęście, osoby, które wybrałam, były bardzo pomocne i wspierające.

Aplikacja NYU

5. Ważnym elementem przy rekrutacji na amerykańskie uczelnie jest nasza pozaszkolna aktywność. W jakich aktywnościach brałaś udział?

Ja działałam głównie społecznie; za swoją aktywność zostałam wyróżniona Nagrodą im. Tadeusza Mazowieckiego. Jestem przewodniczącą Grupy Społecznych Instruktorów Młodzieżowych Polskiego Czerwonego Krzyża, gdzie koordynuję działania kilkudziesięciu wolontariuszy i organizuję wydarzenia charytatywne takie jak zbiórki żywności, zakupy seniorom czy sprzątanie śmieci. Dodatkowo, jestem wolontariuszką Fundacji „Mary i Max”, gdzie wspieram osoby w spektrum autyzmu. Organizowałam też konkurs prawniczy dla licealistów w stylu symulacji rozpraw sądowych, konferencję TedX Youth i prowadziłam kampanię społeczną, aktywizującą politycznie młode pokolenie. Jako finalistka programu HerStory Fundacji Girls Future Ready, przemawiałam również podczas wydarzenia w sejmie i brałam udział w konsultacjach społecznych. Brałam udział też w Europejskiej Szkole Zielonego Aktywizmu i pracowałam na obozach młodzieżowych.

Moich aktywności nigdy nie robiłam jednak pod aplikację na studia – przede wszystkim wybierałam takie zajęcia i wolontariaty, dzięki którym czułam, że moja obecność i praca wnoszą coś pozytywnego w życie drugiego człowieka lub danej społeczności. Warto jest też robić to, co sprawia przyjemność i pomaga się rozwijać.

6. Co Twoim zdaniem mogło zadecydować o tym, że to właśnie Twoja aplikacja spodobała się rekruterom ze Stanów i to właśnie Ty otrzymałaś miejsce na uczelni?

Wydaje mi się, że najsilniejszą stroną mojej aplikacji były moje aktywności pozaszkolne oraz, w mniejszym stopniu, moje oceny z liceum. Choć większość aplikujących na jedne z lepszych uczelni w Stanach Zjednoczonych może pochwalić się niezwykłymi ocenami, liczy się całokształt – każdy element aplikacji jest istotny. Moje pozaszkolne działania były dość spójne i pasowały właśnie do całokształtu aplikacji, również do moich esejów, w których to opisywałam swoją działalność społeczną.

7. Eseje aplikacyjne są bardzo istotne w kontekście aplikacji do USA. Czy była to dla Ciebie trudna część procesu aplikacyjnego?

Przez to, że jestem humanistką i aplikowałam tylko do jednej szkoły, to nie miałam aż tyle pracy z esejami. Napisałam w sumie tylko dwie prace, a najtrudniejszy w nich był wybór tematu i samo zaczęcie pisania. Mimo że myśl o pisaniu tylu prac może brzmieć przerażająco, to nie są to typowo szkolne eseje, a raczej wypracowania, mające pokazać wartości i osobowość aplikanta. Temat jednego eseju kandydat wybiera sam (i słyszałam tutaj o naprawdę ciekawych pomysłach, jak opisywanie ulubionych słów, wiersze o Hamiltonie czy powody, dlaczego ktoś kocha spaghetti), a reszta jest bardziej sprecyzowana. Niektóre prace są na więcej słów (na przykład 250), a inne na mniej (na przykład 50). Dla mnie dużo gorsza okazała się organizacja pracy i mnogość elementów, które trzeba było poskładać. Aplikacja na studia w Stanach jest zupełnie inna niż gdziekolwiek indziej, dodatkowo względnie mało osób myśli o wyjeździe do Ameryki. Czasem w licznych formularzach nie byłam pewna, co zaznaczyć i nawet nie byłam pewna, kogo mogłabym spytać o radę.

8. Czy zdawałaś SAT i jak długo trwały Twoje przygotowania?

Nie zdawałam SATów ani innych standaryzowanych egzaminów (oprócz obowiązkowego egzaminu językowego). Byłam świadoma, że inne uczelnie biorą pod uwagę wynik z testu SAT i czytałam o powrocie do obowiązkowych testów. Wybrałam taką uczelnię, na którą mogłam aplikować bez podawania wyniku z testu SAT. NYU wyznaje obecnie politykę test-optional – oznacza to, że możemy aplikować do szkoły bez podania wyniku z testów standaryzowanych. Postanowiłam skorzystać z tej możliwości, ale jestem pewna, że gdyby nie moje pozostałe aspekty aplikacji, które się wyróżniały, byłoby mi trudno otrzymać miejsce na uczelni.  Jeśli bym się nie dostała, spróbowałabym aplikować na kolejny rok akademicki nie wykluczając przygotowania do testu SAT.

9. Czy wiążesz swoją przyszłość z Nowym Jorkiem czy po zakończonych studiach planujesz wrócić do kraju?

Jeśli będzie taka możliwość, i uda mi się otrzymać wizę lub zieloną kartę, to raczej chciałabym zostać w Stanach. Wydaje mi się, że wyjeżdżając za granicę warto być otwartym na pozostanie na miejscu, a nie kurczowo trzymać się życia z Polski. Wiem jednak, że procedury pozostania w Ameryce po studiach są skomplikowane, ale mam jeszcze trochę czasu, by wszystko przemyśleć.

10. Jakie wskazówki dałabyś młodym osobom dopiero zaczynającym swoją przygodę z aplikacją do Stanów Zjednoczonych? Na co powinni zwrócić uwagę, żeby ich aplikacja została dostrzeżona?

Aplikacja do Stanów zaczyna się wcześniej niż do innych państw i jest bardziej złożona, przez co wymaga więcej czasu i pracy. Warto poświęcić trochę energii na research i zrobić na przykład tabelkę, porównującą uczelnie, które nas interesują, biorąc pod uwagę ważne dla nas kryteria (jak lokalizacja, stypendia, poziom akademicki czy życie studenckie). Wcześniej warto też poprosić o rekomendacje (szkoły zwykle wymagają ich od nauczycieli i osób spoza szkoły, na przykład trenerów, ale widziałam też formularze, które wymagały opinii przyjaciela). Zdecydowanie przydaje się odrobina kreatywności w pisaniu esejów, tak by zapadły one w pamięć. Najważniejsze jest, aby aplikacja była spójna, a nie była zbitką losowych myśli, działań i projektów.

Zostaw odpowiedź