Plecy

Z Cambridge mnie odrzucili – 4 lata później walczyli ze sobą o moją kandydaturę z Oxfordem.

Kiedy miałam 19 lat, moje największe marzenie legło w gruzach – Cambridge powiedziało „nie”. Cztery lata później na mojej skrzynce pojawiły się dwie wiadomości:

„Congratulations from Oxford” i „Welcome to Cambridge”. Jak to się stało?

Pierwsza aplikacja do Cambridge – eksecytacja i rozczarowanie

Jesień 2020 była szalona — chyba dla wszystkich. Pandemia COVID-19, niepewność, coraz to ostrzejsze obostrzenia. Ale dla mnie i mojego rocznika był to czas szczególny także z innego powodu: właśnie wtedy, tuż po maturach pisanych w specjalnych warunkach, musieliśmy zdecydować o naszej przyszłości.

Ja miałam jedno marzenie — Cambridge. Mimo niepewności oraz niedawnego Brexitu, zdecydowałam się aplikować na wymarzoną uczelnię, wówczas na kierunek lingwistyka.

Pierwszym etapem było napisanie obszernego eseju, w którym musiałam zaprezentować nie tylko swoją wiedzę i pasję do języków, ale też pokazać, kim jestem jako osoba. Wiedziałam, że admission officers nie szukają jedynie wyników, ale również osobowości i potencjału.

Po kilku tygodniach dostałam zaproszenie na interview. Skakałam z radości! Do dziś pamiętam jedno z pytań: puszczono mi nagranie mowy kilkumiesięcznego dziecka i poproszono o analizę. Musiałam być kreatywna i szybko myśleć.

Moje odpowiedzi chyba się spodobały, bo wkrótce dostałam zaproszenie na kolejną rozmowę — tym razem z dziekanem. Niestety, ta rozmowa nie poszła już tak dobrze. Dlatego nie zdziwiłam się, gdy wkrótce przyszła negatywna odpowiedź.

Nie załamałam się jednak. Postanowiłam, że jeśli nie udało się teraz, to przecież mam całe życie przed sobą — magisterkę, doktorat, nowe możliwości. Odrzucenie ze strony Cambridge tylko mnie zmotywowało.

Wybrałam inną ścieżkę — aplikowałam na amerykańsko-chiński program Duke University & Duke Kunshan University. To była najlepsza decyzja, jaką mogłam wtedy podjąć. Przez kolejne cztery lata studiowałam w środowisku międzynarodowym, prowadziłam badania naukowe, publikowałam i działałam społecznie. W maju 2025 roku ukończyłam studia z wyróżnieniem.

Jednak marzenie o Oxbridge pozostało. Gdzieś z tyłu głowy wciąż czułam, że to jeszcze nie koniec tej historii.


Druga próba — i cztery oferty

To marzenie zachęciło mnie, by złożyć aplikacje na studia drugiego stopnia w Wielkiej Brytanii. Ku mojemu zaskoczeniu — otrzymałam aż cztery oferty, w tym dwie na Graduate Entry Medicine na University of Worcester i Ulster University.

Ale to inne dwie propozycje były spełnieniem marzeń:

Doktorat z biochemii na University of Cambridge,

Magisterka z medycyny snu na University of Oxford.

Cztery lata po tym, jak Cambridge mnie odrzuciło, teraz dwie najlepsze uczelnie na Wyspach walczyły o moją kandydaturę. Nie mogłam być z siebie bardziej dumna.

W przypadku Graduate Entry Medicine, czyli czteroletniego programu medycznego dla studentów po licencjacie, aplikacja odbywała się w klasyczny sposób przez UCAS.

Podobnie jak to wyglądało cztery lata wcześniej, musiałam wypełnić obszerny esej personalny, dostarczyć rekomendacje i przejść serię rozmów kwalifikacyjnych, które sprawdzały nie tylko moją wiedzę, ale też sposób myślenia, kreatywność i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

Przykładowo, podczas jednego z interview kazano mi wziąć udział w scenkach symulujących sytuacje w szpitalu. Przedstawiono realistyczny scenariusz i poproszono, abym „odegrała” rolę lekarza. Jako że pasjonuję się aktorstwem, to zadanie poszło mi świetnie. 😉

Jak aplikowałam na Cambridge i Oxford jednocześnie?

Czytelników tego artykułu z pewnością interesuje najbardziej: jak udało mi się otrzymać oferty z Cambridge i Oxfordu jednocześnie?

Na poziomie licencjackim nie wolno aplikować na obie uczelnie naraz, ale w przypadku studiów drugiego stopnia — jest to całkowicie dozwolone.

Niektórzy mogą się również zastanawiać, jak to możliwe, że aplikowałam na doktorat, nie mając wcześniej ukończonych studiów magisterskich. Otóż w Wielkiej Brytanii studia magisterskie nie są wymagane, aby aplikować na doktorat — kluczowe są: doświadczenie badawcze, publikacje, mocne rekomendacje i dobra aplikacja.

Proces aplikacyjny — krok po kroku

Niezależnie od tego, czy aplikowałam na doktorat (Cambridge), czy na studia magisterskie (Oxford), proces wyglądał bardzo podobnie:

Rekomendacje (2–3 osoby)

Listy powinny pochodzić od osób, które znają nas z pracy naukowej — mentorów, promotorów, wykładowców. Powinny zawierać opis naszych osiągnięć, projektów, publikacji oraz relacji akademickiej z osobą piszącą. Przykładowo, w moim przypadku jedną z rekomendacji napisał mój mentor badawczy, który opisał, jak radzę sobie w środowisku laboratoryjnym — w szczególności podczas pracy z myszami. Wspomniał również o moich umiejętnościach pisarskich, czego efektem jest kilka wspólnych publikacji. Rekomendatorzy wysyłają swoje listy przez specjalny link, który podaje im się w systemie aplikacyjnym.

Dane aplikacyjne i doświadczenie

Kolejny etap to formularz aplikacyjny, gdzie należy podać m.in.:

 

  • język komunikacji,
  • dotychczasowe kwalifikacje akademickie,
  • dane demograficzne,

oraz (w zależności od kursu):

  • Professional qualifications and training courses
  • Employment experience
  • Research experience
  • Publications, pre-prints
  • Presentations, posters and performances
  • Prizes and awards
  • Skills and interests 

Wszystko należy opisać zwięźle, ale konkretnie i profesjonalnie. Liczy się narracja — zamiast pisać „wyróżnienie w konkursie studenckim”, lepiej użyć sformułowania „Top 20 students in…”.

W przypadku publikacji warto zaznaczyć, za jaką część pracy byliśmy odpowiedzialni — szczególnie przy publikacjach współautorskich. Należy też dokładnie wpisać otrzymane granty i stypendia, bo uczelnie cenią studentów, którzy potrafią zdobywać środki zewnętrzne.

Personal Statement:

Niektóre kursy wymagają także personal statement i written work. Tak było w przypadku programu magisterskiego z medycyny snu na Uniwersytecie Oksfordzkim, który określił następujące wymagania dla personal statement:

  • maksymalnie 500 słów

  • trzeba wyjaśnić, dlaczego aplikujemy na dany kierunek i jak planujemy go wykorzystać w przyszłości

  • należy opisać swoją gotowość do zaangażowania w naukę, udział w kursach, wydarzeniach uczelnianych etc.

Opisałam w nim moją pasję do medycyny snu, dotychczasowe projekty, nad którymi pracowałam, oraz jak kurs ten wpisuje się w moją przyszłą karierę. W przeciwieństwie do amerykańskich esejów aplikacyjnych, ten był mniej emocjonalny, a bardziej konkretny i rzeczowy.

Written work:

W przypadku mojego programu wymagania były następujące:

  • jeden esej, do 1000 słów

  • temat: znaczenie snu dla zdrowia i dobrostanu, z odniesieniem do współczesnej literatury naukowej

  • nie wolno było przesyłać fragmentów wcześniejszych prac — tekst musiał być napisany od podstaw

W tym eseju musiałam pokazać, że potrafię pisać artykuły naukowe, robić przegląd literatury, analizować dane i wyciągać wnioski.

Stypendia:

Ostatnim, ale bardzo istotnym elementem aplikacji są stypendia.

Zarówno Oxford, jak i Cambridge oferują ograniczoną liczbę stypendiów. Dość prestiżowym programem Cambridge jest np. Gates Cambridge Scholarship (link), na który obowiązują dodatkowe wymogi.

Aby dostać takie stypendium, trzeba nie tylko spełniać kryteria akademickie, ale również wykazać się potencjałem przywódczym i zaangażowaniem społecznym.

Od porażki do sukcesu

Dziś, patrząc z perspektywy czasu, wiem jedno: odrzucenie przez Cambridge w 2020 roku nie było końcem. Było początkiem czegoś znacznie większego.

To, że się nie udało za pierwszym razem, tylko mnie wzmocniło. Dało mi czas na rozwój, zdobycie doświadczenia, poznanie siebie i świata. I gdy po latach wróciłam do aplikacji — byłam gotowa.

Cambridge i Oxford powiedziały „tak”. A ja wiem, że nawet jeśli nie zawsze dostajesz to, czego chcesz od razu — to nie znaczy, że nie dostaniesz tego w jeszcze lepszej wersji później.